SEN O ZLODOWACENIU
Dziś śniłem o lodzie, ciekawe od rana chodzi mi po głowie myśl o kwadratowej szklance do whiski.
W sumie to niebezpieczny czas – prawie rok jak pojawiłem się w Krakowie.
Właśnie to nieszczęsne „PRAWIE”. Wiele razy było prawie rok, prawie pół roku , prawie miesiąc.
W ośrodku spotkałem pewną panią, która mimo tego, że zgłosiła się na terapię potrafiła mówić – ja nie mam takiego problemu z alkoholem – piję raz , dwa razy w roku.Teraz wiem, że to udowadnianie sobie, że kontroluję picie : PRZECIEŻ MOGĘ NIE PIĆ PRAWIE ROK -w tym miejscu proponuję poczytać o uznaniu bezsilności wobec alkoholu.
Jeżeli chodzi o lód w moich snach to myślę, że to zmrożona emocjonalność, cofnięcie się w kierunku baśni o Królowej Śnieg Andersena. Chłopcu wpadł do oka odłamek szkła i zmienił go totalnie.
Dzisiaj fajnie mi się pisze luźnymi skojarzeniami : po skończeniu terapii poszedłem na spotkanie A.A.
Największe kłopoty z rzeczywistością miał gość z największym stażem w niepiciu – 12 lat abstynencji.
To znaczy dla mnie, że nie pić nie oznacza żyć zdrowo.
Jeszcze trzeba stawić czoło demonom przeszłości.