PIERWSZE WRAŻENIA
Z dedykacją dla osoby z Warszawy, stałego czytelnika, wyszukującego bloga po słowach kluczowych:wielka niedźwiedzica blog lemart . Warto pisać nawet dla jednej osoby.
Wszedłem jak kamikaze – zacisnąłem zęby pochyliłem głowę i ruszyłem jak taran przez drzwi. O ile byłem święcie przekonany i pewny siebie co do tego, że dojadę i zostanę w ośrodku, to w czasie drogi miałem silne wątpliwości czy wytrzymam miesiąc. Po drodze nic już nie piłem – jechaliśmy około czterech godzin, jednak rano o siódmej nie dałem rady bez setki wódki. Chciałem jeszcze posprzątać w mieszkaniu przed wyjazdem i do dziesiątej coś tam ogarniałem, pamiętam że wyrzuciłem dużo rzeczy – takich co to „jeszcze mogą się przydać” i leżą latami zagracając dom.Dojechałem na trzynastą z objawami silnego kaca. Wyraźnie w pamięci utkwiło mi jak zdesperowany minąłem furtkę Pani Renata otworzyła mi drzwi wejściowe i wszedłem do środka – zatrzymałem się dopiero w jakimś dużym pokoju bo dalej nie było drogi. Drzwi się zamknęły – zostałem SAM. Sam na sam ze swoim kacem, rozbitym (jak mi się wtedy wydawało) małżeństwem, wstydem. Ale była też nadzieja i spokój bo skończył się czas oczekiwania, lęku przed tym, że się rozmyślę albo wystraszę.Pani Renata pokazała mi drogę do mojego pokoju – i tu pierwsze zdziwienie byłem sam w placówce. Myślałem jadąc,że wejdę a tam będzie witać mnie duża grupa ludzi patrzących ciekawie na zjawisko i obstawiających zakłady ile zostanę. A tu nic z tego, dowiedziałem się że dwie osoby dojadą na następny dzień i w kameralnej atmosferze zaczniemy. Pasowało mi to – po stresie dojazdu marzyłem o ciszy, śnie i spokoju. W pokoju odwiedziła mnie Kierowniczka – również pani Renata. I tu popełniłem błąd na pytanie czy dzisiaj piłem skłamałem – bałem się, że usłyszę iż mogę wracać. Gdybym powiedział prawdę dostałbym kroplówkę i leki nasenne. A tak musiałem męczyć się na słodkim kompocie. Ale i tak było nieźle.Czułem się bezpiecznie – zacząłem odsypiać pijaństwo.