hazard

DZIECKO

pierwszy rysunek przed terapią, drugi po … ( moją terapią – nie dziecka )

Wszystkim rodzicom, którzy decydują się pójść do psychologa z dzieckiem , proponuję zacząć od siebie.

WYTĘŻ WZROK I ZNAJDŹ SZCZEGÓŁY, KTÓRYMI RÓŻNIĄ SIĘ TE OBRAZKI

(

CIERPIENIE WIDZIANE ZZA BIURKA

W Krakowie poznałem Leszka. Bardzo fajny facet – inteligentny, dowcipny, zna kilka języków, prowadzi firmę, wybudował dom. Do dziś utrzymujemy kontakt telefoniczny. Leszek ma problem, taki jak ja – jest alkoholikiem i hazardzistą. I ten wpis będzie dedykowany Leszkowi.

Kilka tygodni temu zadzwoniłeś do mnie podpity z wizją wspólnego biznezu. Chciałeś pokazać wszystkim, że nie jesteś alkoholikiem tak jak mówią, panujesz nad sytuacją jesteś w stanie rozwijać firmę i chcesz handlować moim towarem u siebie.
Powiem szczerze, przytaknąłem ale wiedziałem to co inni. Marzysz. Na Twoje nieszczęście miałeś wtedy złudę wielkiego zarobku.,bo kontrakty terminowe szły w Twoim kierunku. Rozmawiałem wtedy z Twoją wspólniczką ona też była w szoku – powiedziała mi coś takiego: Ale on skubany zarabia na tej giełdzie.
Odpowiedziałem jej,że niedługo stracisz, bo zdaję sobie doskonale sprawę co się dzieje na giełdzie i w Twojej głowie.
Po paru dniach zadzwoniłeś i potwierdziłeś moje przypuszczenia.
Opowiedziałem Ci wtedy, że rozstałem się z żoną na co usłyszałem ” ja pierdolę, nawet napić się nie możesz…”.
Dziękuję za współczucie bo wiem że jest szczere. Tylko, że ja nie to, że nie mogę się napić co chcę niepić. I tu jest wielka różnica, a ja zbliżam się do tego co chciałem napisać w odpowiedzi na Twój komentarz do wpisu Złoty Grall.
Doświadczenia ostatnich miesięcy uświadomiły mi,że jestem chory więc cierpię. Tylko, że nauczyłem się radzić sobie z cierpieniem bez alkoholu i giełdy. I Tobie też życzę takiej świadomości.
Pozdrawiam Robert
p.s.
we środę wyjeżdżam z córką na tydzień doTurcji.

strony związane z abstynencją

ZŁOTY GRAAL

Jest etap  rozwoju choroby u każdego hazardzisty nazwany przeze mnie poszukiwaniem Złotego Graala. Ten etap to poszukiwanie systemu, dzięki któremu można będzie mnożyć zyski.Hazardzista całe dnie spędza na obliczeniach, analizach danych z przeszłości, kupowaniu sprawdzonych systemów, czasami na nauce – mnie udało się skończyć kurs maklerski. Są osoby, które zarabiają na giełdzie – bo cała sprawa leży w umyśle a nie w systemie. Znam nawet stronę w języku angielskim gdzie można zrobić poważny kwestionariusz dający odpowiedź na pytanie czy osoba ma predyspozycje do zarabiania pieniędzy na giełdzie. Wcześniej jednak proponuję odpowiedzieć sobie na poniższe pytania :

  1. Czy grasz w czasie pracy ?
  2. Czy gra wpływa niekorzystnie na życie domowe ?
  3. Czy twoja gra wpływa negatywnie na twoją reputację ?
  4. Czy miałeś kiedykolwiek wyrzuty sumienia z powodu gry ?
  5. Czy grasz aby spłacić kredyt lub rozwiązać finansowe problemy ?
  6. Czy gra powoduje, że stajesz się mniej ambitny lub efektywny ?
  7. Czy po przegranej czujesz, że musisz wrócić do gry tak szybko jak to możliwe aby odegrać straty ?
  8. Czy po wygranej czujesz silną potrzebę aby wrócić do gry i wygrać więcej ?
  9. Czy często grałeś do ostatniej złotówki ?
  10. Czy kiedykolwiek pożyczałeś pieniądze na spekulację ?
  11. Czy kiedykolwiek sprzedałeś osobiste rzeczy aby finansować spekulację ?
  12. Czy niechętnie wydajesz pieniądze z hazardu na zwykłe wydatki ?
  13. Czy zapominasz o finansach rodzinnych ?
  14. Czy grałeś aby uciec od złości lub kłopotów ?
  15. Czy po wygranej zwiększałeś ryzyko ?
  16. Czy kiedykolwiek podjąłeś lub rozważałeś nielegalny sposób zdobycia pieniędzy na finansowanie gry ?
  17. Czy masz trudności ze snem z powodu gry ?
  18. Czy frustracje i rozczarowania stają się powodem do gry ?
  19. Czy rozważałeś samobójstwo w wyniku strat na rynku ?

Pytania pochodzą z kwestionariusza opublikowanego w USA przez Anonimowych Hazardzistów. Ponad 5 odpowiedzi TAK wskazuje na uzależnienie od hazardu.

Wracając do Graala i giełdy : przeciętny człowiek nie ma dostępu do informacji mających wpływ na ruchy cen, podobnie jest z wynikami sportowymi. Jedynym wyjściem jest teoria gier: jeżeli nie ma strategii optymalnej – optymalną strategią jest strategia losowa. Tylko, że nie ma idealnych generatorów liczb losowych więc nawet losowanie totolotka na chybił-trafił kłóci się z prawami matematyki.
Wracając do zarabiania pieniędzy od totolotka do wszelkiego rodzaju giełd. Ktoś ma w tym interes aby wydawać pieniądze na reklamy uśmiechniętych gości rozpartych w fotelu z nogami na biurku obok monitora komputera – Kasyno Online albo jadących najnowszym modelem super samochodu.
Kiedyś spotkałem się z określeniem,że forex to największy poker świata i to jest prawda – aby jeden zarobił drugi musi stracić. Więc wszystkie te reklamy to wciskanie bajeru na zasadzie inwestuj – ty też będziesz wielki.
Wczoraj miałem okazję i satysfakcję zdziwić panią marketingowca z jakiejś firmy.Zadzwonił telefon i znowu zaczęto mi wciskać jakiś niby niezbędny w mojej firmie produkt finansowy. Wiem ,że ludzie wykonujący takie telefony są szkoleni – starają się jak najdłużej podtrzymać rozmowę i wdzierają się w sferę ambicji, emocji, pychy. Pani marketingowiec też chciała mnie wkręcić i zadała pytanie czy nie chcę się już rozwijać. Tak jakby od jej produktu zależało czy moja firma się rozwinie czy nie.
Ale nie dyskutowałem na ten temat – odparłem jej, że w ciągu, dwu trzech lat mam zamiar się zwinąć i odpocząć na wsi.Słyszałem w tonie głosu, że została grzecznie wybita z utartych ścieżek marketingowej roboty i dała mi spokój.
Wiele osób jest szkolonych po to aby wykorzystywać innych i wciskać im coś co do szczęścia wcale nie jest im potrzebne – właściwie to cała zachodnia kultura i jej konsumpcyjny charakter to sprzedaż opakowania. Specjaliści od marketingu i reklamy a więc po części psychologowie społeczni, sprzedają nam opakowanie na mleko, opakowanie na samochód, opakowanie na wódkę, opakowanie na polityka.Podobno jeden z marketingowców Microsoftu zapytany o jakość Windowsa odpowiedział, że jak coś nie może być dobre to musi dobrze wyglądać. Ale opakowanie w domu zostaje wyrzucone do śmieci. Cały świat w nich tonie a my jesteśmy nadal informowani : zagraj na giełdzie będziesz bogaty, wypij piwo świat stanie przed tobą otworem.
Odjechałem nieco od tematu – nie ma żadnego systemu w grach losowych – jest tylko umysł, który w przypadku hazardzistów oczekuje innej niż pieniądze gratyfikacji. Ważna jest gra emocji. Doświadczanie lęku, szczęścia, frustracji, podniecenia w wymiarach niemożliwych do osiągnięcia w tzw. normalnym życiu. Ale gra nie toczy się o pieniądze ale podobnie jak w przypadku alkoholizmu o życie.

POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI, WINY, WSTYDU

Zaburzone poczucie własnej wartości, wstyd, poczucie winy to podstawowe cechy umysłu osoby uzależnionej. piszę dziś o czymś innym a to traktuję jako temat poboczny, wart rozwinięcia w przyszłości.

8 grudzień 2010
tyle czasu upłynęło abym miał, wiedział i chciał coś tu napisać – będzie krótko :
poczucie własnej wartości rośnie, winy i wstydu maleje.

Tytuł dłuższy od wpisu :)

KILK – I ROBISZ CO CHCĘ

O WYZWALACZACH (MOICH)

Jedną z pierwszych spraw jakie uświadomiono mi na terapii była sprawa wyzwalaczy. Nie powiem aby była przełomowa ale na tyle  istotna i ważna, że postanowiłem napisać o tym więcej. Był czas kiedy wyzwalacze zaczęliśmy (grupa terapeutyczna) dostrzegać wszędzie nawet na serwetkach. Co kryje się pod tym tajemniczym pojęciem? Mądrze i naukowo można określić je (wyzwalacze) jako bodźce warunkowe. Ale w blogu o uzależnionym umyśle lepiej będzie przytoczyć słowa pewnego prezentera telewizyjnego – „jadę samochodem zapala się czerwone światło a ja zaczynam gadać”. Nad kamerą mają czerwoną lampkę która informuje o wejściu na wizję. I co się dzieje? Nie jest ważna sytuacja, ani to czy ma coś do powiedzenia : klik – i robisz co chcę.

Dlaczego nadałem taki tytuł temu wpisowi? Osiem lat temu przedwcześnie urodził nam się syn. Długotrwały pobyt w inkubatorze spowodował porażenie mózgowe. Próbowaliśmy wszystkiego aby przywrócić go choćby do częściowej sprawności. Między innymi kupiliśmy psa do dogoterapii i przeszliśmy szkolenie z tresury psów ratowników. Tam poznaliśmy świetny przyrząd ułatwiający tresurę – KLIKER. Proste urządzenie – mała blaszka w plastikowym pudełeczku wydająca dźwięk po naciśnięciu – klik. Jeżeli podaje się smakołyk jednocześnie klikając to po jakimś czasie kliknięcie będzie stanowiło nagrodę – pies zostaje uwarunkowany – można nagradzać go bez potrzeby bezpośredniego, fizycznego kontaktu  nagradzając najmniejsze oznaki oczekiwanych zachowań.

Uważam, że ludzie uzależnieni  (podatni na uzależnienie ) są również tresowani (warunkowani) przez osoby  mające interes w ich uzależnieniu. Przede wszystkim cały system reklamy alkoholu, czy papierosów – co nam mówią – zapal malboro a będzież kowbojem, wypij browar X będziesz twardy jak góral,(istotna sprawa: dlaczego łączona jest zmiana stanu świadomości – wprowadzenie do organizmu substancji toksycznej ze zwiększeniem poczucia własnej wartości)   reklama piwa i zawody sportowe – już niedaleko do totolotka i zakładów bukmacherskich. Jak już wpadniesz w uzależnienie to niestety jest już tak, że usłyszysz na ulicy dźwięk melodii z jakiejś reklamy i za chwilę pijesz piwo ( nie, nie jedno jak ci się wydaje ale trzy, pięć, dziesięc dni) klik – robsz co chcę.To działa poniżej progu świadomości – i uświadomienie sobie takich spraw, odkrycie własnych wyzwalaczy, unikanie tych powszechnych to jedna z ważniejszych spraw w terapii.

Miesiąc, który miałem  spędzić  na terapii początkowo wydawał mi się więzieniem. Dopiero w połowie zdałem sobie sprawę,że to czas wyłącznie dla mnie, czas który się nie powtórzy. Mogłem obserwować swój organizm – jak reaguję na wyzwalacze i jakie są objawy głodu alkoholowego. To właśnie jest możliwe w zaciszu ośrodka terapeutycznego. Jeszcze raz powtórzę, wiele osób ma wątpliwości – czy to konieczne, czy wytrzymam, a po co mam tam siedzieć. To jest niepowtarzalny czas na poznawanie siebie samego, odpoczynek, realaks – pustynia jak mawia siostra Łucja. Uważam osobiście, że całkowicie niedpuszczalny jest zajmowanie się sprawami zawodowymi, posiadanie komputera, nadużywanie telefonu komórkowego. Sam wyjechałem bez elektronicznych gadżetów, ale w trakcie pobytu zdarzały mi się długie telefoniczne rozmowy z żoną.

Wracając do wyzwalaczy – po wyjściu miałem dotychczas jeden epizod w którym pojawił się głód alkoholowy w formie encyklopedycznej  – silna, gwałtowna potrzeba wypicia alkoholu z tendencją do natychmiastowej realizacji. Pisałem wcześniej o podstępnych wyzwalaczach. Właśnie wtedy odkryłem bardzo silny, mój prywatny wyzwalacz. Pewnego dnia zadzwonił do mnie klient z Zakopanego i pytał o możliwość zakupu towaru, który produkuję – i co? Nie myślałem o cenach czy transporcie – poczułem,że mam chęć być w Zakopanem i wlewać w siebie mocną gorzałę. Na szczęście byłem po terapii – pomyślałem -TO NIE NALEŻY DO MNIE, TO NALEŻY DO MOJEJ CHOROBY , i naprawdę – głód ustąpił a ja zadowolony poszedłem dalej do codziennych zajęć. Myślę, że każdy uzależniony ma takie miejsca, muzykę, przedmioty – właściwie to każdy rodzaj bodźca może wyzwalaczem, które powoduje powstanie głodu alkoholowego i ważne jest aby mieć czas i spokój na to aby poznać reakcje organizmu i być przygotowany na radzenie sobie z sytuacjami i otaczającą rzeczywistością.

SEN O ZLODOWACENIU

Dziś śniłem o lodzie, ciekawe od rana chodzi mi po głowie myśl o kwadratowej szklance do whiski.
W sumie to niebezpieczny czas – prawie rok jak pojawiłem się w Krakowie.
Właśnie to nieszczęsne „PRAWIE”. Wiele razy było prawie rok, prawie pół roku , prawie miesiąc.

W ośrodku spotkałem pewną panią, która mimo tego, że zgłosiła się na terapię potrafiła mówić – ja nie mam takiego problemu z alkoholem – piję raz , dwa razy w roku.Teraz wiem, że to udowadnianie sobie, że kontroluję picie : PRZECIEŻ MOGĘ NIE PIĆ PRAWIE ROK -w tym miejscu proponuję poczytać  o uznaniu bezsilności wobec alkoholu.
Jeżeli chodzi o lód w moich snach to myślę, że to zmrożona emocjonalność, cofnięcie się w kierunku baśni o Królowej Śnieg  Andersena. Chłopcu wpadł do oka odłamek szkła i zmienił go totalnie.
Dzisiaj fajnie mi się pisze luźnymi skojarzeniami : po skończeniu terapii poszedłem na spotkanie A.A.
Największe kłopoty z rzeczywistością miał gość z największym stażem w niepiciu – 12 lat abstynencji.
To znaczy dla mnie, że nie pić nie oznacza żyć zdrowo.
Jeszcze trzeba stawić czoło demonom przeszłości.