Posts Tagged ‘odwyk alkoholowy’
WŁAŚNIE TAM …
Idę sam właśnie tam gdzie czekają mnie … tak śpiewał wiele lat temu Pertfect w piosence „Nie płacz Ewka” .
W ostatnim wpisie zdecydowałem, że postaram się przekształcić blog w serwis o uzależnieniach. I ten artykuł jest kontynuacją tamtej myśli. Myślę o serwisie niekomercyjnym, choć ewentualne profity z reklam google są kuszące.
Będę tu pisał także o ośrodkach terapeutycznych ale tylko takich, których profesjonalizm wart jest wspomnienia i na pewno o takich, które sprzedają kąpiele, jazdę konną, lub pieczenie barana pod szyldem psychoterapii.
W naszym kraju w niektórych kręgach panuje komunistyczne przekonanie że jak coś nie jest państwowe to na pewno jest gorsze bo nastawione na zbijanie kasy.Mam inne zdanie na ten temat, ale zdaję sobie sprawę z tego niebezpieczeństwa. Dlatego będę pisał o ośrodkach terapii uzależnień w kontekście ich profesjonalizmu a nie ceny terapii.Na pewno mogę polecić dziś dwa – jeden prywatny w którym przeszedłem terapię – Tęcza w Krakowie , drugi na Dolnym Śląsku ale jeszcze nie pytałem o zgodę na publikację danych.
Ten artykuł zakończył cykl wspomnień, choć będę jeszcze uzupełniał i poprawiał istniejące, próbując znaleść odnośniki w teorii.
A teraz z innej beczki
Jakieś dwadzieścia pięć lat temu jechałem samochodem i w radiu słuchałem audycji Piotra Kaczkowskiego. Między muzyką pojawiała się poezja. W pewnym momencie padły słowa, których wcześniej nigdy nie próbowałem zapamiętać. Zostały w moim umyśle i pamiętam je do dziś, choć nie wiem czy dokładnie czy z własnymi przeróbkami.
Przez nieznaną zapamiętaną Bramę,
Do źródeł Wielkiej Rzeki.
Gdzie szum Skrytego Wodospadu
i Dzieci pośród Liści Jabłoni.
Niedostrzeżone,
Albowiem nikt ich nie szukał.
Lecz słyszalne - współsłyszalne w Ciszy między dwiema Falami Morza.
……………………………………………………………………………………………..
Nie zaprzestaniemy naszego dociekania
A kres poszukiwań
Będzie powrotem do miejsca wymarszu i poznaniem tego miejsca po raz pierwszy .
(?)
Chcąc być w zgodzie z prawami autorskimi stwierdzam, że nie wiem kto jest autorem tych słów – z chęcią się dowiem i podpiszę że cytowałem. Na razie tak musi zostać
KILK – I ROBISZ CO CHCĘ
Jedną z pierwszych spraw jakie uświadomiono mi na terapii była sprawa wyzwalaczy. Nie powiem aby była przełomowa ale na tyle istotna i ważna, że postanowiłem napisać o tym więcej. Był czas kiedy wyzwalacze zaczęliśmy (grupa terapeutyczna) dostrzegać wszędzie nawet na serwetkach. Co kryje się pod tym tajemniczym pojęciem? Mądrze i naukowo można określić je (wyzwalacze) jako bodźce warunkowe. Ale w blogu o uzależnionym umyśle lepiej będzie przytoczyć słowa pewnego prezentera telewizyjnego – „jadę samochodem zapala się czerwone światło a ja zaczynam gadać”. Nad kamerą mają czerwoną lampkę która informuje o wejściu na wizję. I co się dzieje? Nie jest ważna sytuacja, ani to czy ma coś do powiedzenia : klik – i robisz co chcę.
Dlaczego nadałem taki tytuł temu wpisowi? Osiem lat temu przedwcześnie urodził nam się syn. Długotrwały pobyt w inkubatorze spowodował porażenie mózgowe. Próbowaliśmy wszystkiego aby przywrócić go choćby do częściowej sprawności. Między innymi kupiliśmy psa do dogoterapii i przeszliśmy szkolenie z tresury psów ratowników. Tam poznaliśmy świetny przyrząd ułatwiający tresurę – KLIKER. Proste urządzenie – mała blaszka w plastikowym pudełeczku wydająca dźwięk po naciśnięciu – klik. Jeżeli podaje się smakołyk jednocześnie klikając to po jakimś czasie kliknięcie będzie stanowiło nagrodę – pies zostaje uwarunkowany – można nagradzać go bez potrzeby bezpośredniego, fizycznego kontaktu nagradzając najmniejsze oznaki oczekiwanych zachowań.
Uważam, że ludzie uzależnieni (podatni na uzależnienie ) są również tresowani (warunkowani) przez osoby mające interes w ich uzależnieniu. Przede wszystkim cały system reklamy alkoholu, czy papierosów – co nam mówią – zapal malboro a będzież kowbojem, wypij browar X będziesz twardy jak góral,(istotna sprawa: dlaczego łączona jest zmiana stanu świadomości – wprowadzenie do organizmu substancji toksycznej ze zwiększeniem poczucia własnej wartości) reklama piwa i zawody sportowe – już niedaleko do totolotka i zakładów bukmacherskich. Jak już wpadniesz w uzależnienie to niestety jest już tak, że usłyszysz na ulicy dźwięk melodii z jakiejś reklamy i za chwilę pijesz piwo ( nie, nie jedno jak ci się wydaje ale trzy, pięć, dziesięc dni) klik – robsz co chcę.To działa poniżej progu świadomości – i uświadomienie sobie takich spraw, odkrycie własnych wyzwalaczy, unikanie tych powszechnych to jedna z ważniejszych spraw w terapii.
Miesiąc, który miałem spędzić na terapii początkowo wydawał mi się więzieniem. Dopiero w połowie zdałem sobie sprawę,że to czas wyłącznie dla mnie, czas który się nie powtórzy. Mogłem obserwować swój organizm – jak reaguję na wyzwalacze i jakie są objawy głodu alkoholowego. To właśnie jest możliwe w zaciszu ośrodka terapeutycznego. Jeszcze raz powtórzę, wiele osób ma wątpliwości – czy to konieczne, czy wytrzymam, a po co mam tam siedzieć. To jest niepowtarzalny czas na poznawanie siebie samego, odpoczynek, realaks – pustynia jak mawia siostra Łucja. Uważam osobiście, że całkowicie niedpuszczalny jest zajmowanie się sprawami zawodowymi, posiadanie komputera, nadużywanie telefonu komórkowego. Sam wyjechałem bez elektronicznych gadżetów, ale w trakcie pobytu zdarzały mi się długie telefoniczne rozmowy z żoną.
Wracając do wyzwalaczy – po wyjściu miałem dotychczas jeden epizod w którym pojawił się głód alkoholowy w formie encyklopedycznej – silna, gwałtowna potrzeba wypicia alkoholu z tendencją do natychmiastowej realizacji. Pisałem wcześniej o podstępnych wyzwalaczach. Właśnie wtedy odkryłem bardzo silny, mój prywatny wyzwalacz. Pewnego dnia zadzwonił do mnie klient z Zakopanego i pytał o możliwość zakupu towaru, który produkuję – i co? Nie myślałem o cenach czy transporcie – poczułem,że mam chęć być w Zakopanem i wlewać w siebie mocną gorzałę. Na szczęście byłem po terapii – pomyślałem -TO NIE NALEŻY DO MNIE, TO NALEŻY DO MOJEJ CHOROBY , i naprawdę – głód ustąpił a ja zadowolony poszedłem dalej do codziennych zajęć. Myślę, że każdy uzależniony ma takie miejsca, muzykę, przedmioty – właściwie to każdy rodzaj bodźca może wyzwalaczem, które powoduje powstanie głodu alkoholowego i ważne jest aby mieć czas i spokój na to aby poznać reakcje organizmu i być przygotowany na radzenie sobie z sytuacjami i otaczającą rzeczywistością.
JAK WYBRAŁEM OŚRODEK
JAK WYBRAŁEM OŚRODEK
Wiedziałem, że nie wyjdę do firmy, nie mam co dzwonić do żony, jeżeli nie zrobię czegoś naprawdę wyjątkowego, czegoś co zmieni całe moje życie to będę wegetował do śmierci – tłumacząc sobie jak zwykle, że to wszystko przez coś, że mam przecież depresję, że inni zachowują się jeszcze gorzej, że drugi rozwód to nic – baba z wozu koniom lżej.
Piłem wtedy jeszcze cały tydzień żeby mieć siły na pozamykanie najważniejszych zawodowych spaw. Budziłem się rano klin na rozruch, przez dwie trzy godziny mogłem coś zdziałać. Potem trochę snu i znowu jakiś klin – po południu szukałem w internecie możliwości terapii. Pierwszy ośrodek z którym nawiązałem kontakt mieści się na północy Polski – byłem prawie zdecydowany na wyjazd jednak w pewnym momencie zadałem sobie pytanie, jak dziś oceniam bardzo rozsądne – po co ja tam jadę?
Poza terapią oferowano spacery nad morzem, basen, wanny z hydromasażem. I wtedy przyszło pierwsze olśnienie – przecież ja jadę się leczyć z alkoholizmu – jak będę potrzebował hydroterapii to pojadę do spa.
Zacząłem szukać dalej, teraz baczniej patrząc na zajęcia i rozkład dnia.W Krakowie znalazłem miejsce, które uznałem za najlepsze – śniadanie, zajęcia, obiad, zajęcia, kolacja, 2 godziny wolne
sen.
Postanowiłem zadzwonić, byłem zdeterminowany – nikt nie wiedział o mojej decyzji – żony nie było, wspólnikowi powiedziałem,że mam poważną chorobę jelit i muszę jechać na dłuższe badania do Krakowa.