Posts Tagged ‘zachowania nałogowe’
CIERPIENIE WIDZIANE ZZA BIURKA
W Krakowie poznałem Leszka. Bardzo fajny facet – inteligentny, dowcipny, zna kilka języków, prowadzi firmę, wybudował dom. Do dziś utrzymujemy kontakt telefoniczny. Leszek ma problem, taki jak ja – jest alkoholikiem i hazardzistą. I ten wpis będzie dedykowany Leszkowi.
Kilka tygodni temu zadzwoniłeś do mnie podpity z wizją wspólnego biznezu. Chciałeś pokazać wszystkim, że nie jesteś alkoholikiem tak jak mówią, panujesz nad sytuacją jesteś w stanie rozwijać firmę i chcesz handlować moim towarem u siebie.
Powiem szczerze, przytaknąłem ale wiedziałem to co inni. Marzysz. Na Twoje nieszczęście miałeś wtedy złudę wielkiego zarobku.,bo kontrakty terminowe szły w Twoim kierunku. Rozmawiałem wtedy z Twoją wspólniczką ona też była w szoku – powiedziała mi coś takiego: Ale on skubany zarabia na tej giełdzie.
Odpowiedziałem jej,że niedługo stracisz, bo zdaję sobie doskonale sprawę co się dzieje na giełdzie i w Twojej głowie.
Po paru dniach zadzwoniłeś i potwierdziłeś moje przypuszczenia.
Opowiedziałem Ci wtedy, że rozstałem się z żoną na co usłyszałem ” ja pierdolę, nawet napić się nie możesz…”.
Dziękuję za współczucie bo wiem że jest szczere. Tylko, że ja nie to, że nie mogę się napić co chcę niepić. I tu jest wielka różnica, a ja zbliżam się do tego co chciałem napisać w odpowiedzi na Twój komentarz do wpisu Złoty Grall.
Doświadczenia ostatnich miesięcy uświadomiły mi,że jestem chory więc cierpię. Tylko, że nauczyłem się radzić sobie z cierpieniem bez alkoholu i giełdy. I Tobie też życzę takiej świadomości.
Pozdrawiam Robert
p.s.
we środę wyjeżdżam z córką na tydzień doTurcji.
KILK – I ROBISZ CO CHCĘ
Jedną z pierwszych spraw jakie uświadomiono mi na terapii była sprawa wyzwalaczy. Nie powiem aby była przełomowa ale na tyle istotna i ważna, że postanowiłem napisać o tym więcej. Był czas kiedy wyzwalacze zaczęliśmy (grupa terapeutyczna) dostrzegać wszędzie nawet na serwetkach. Co kryje się pod tym tajemniczym pojęciem? Mądrze i naukowo można określić je (wyzwalacze) jako bodźce warunkowe. Ale w blogu o uzależnionym umyśle lepiej będzie przytoczyć słowa pewnego prezentera telewizyjnego – „jadę samochodem zapala się czerwone światło a ja zaczynam gadać”. Nad kamerą mają czerwoną lampkę która informuje o wejściu na wizję. I co się dzieje? Nie jest ważna sytuacja, ani to czy ma coś do powiedzenia : klik – i robisz co chcę.
Dlaczego nadałem taki tytuł temu wpisowi? Osiem lat temu przedwcześnie urodził nam się syn. Długotrwały pobyt w inkubatorze spowodował porażenie mózgowe. Próbowaliśmy wszystkiego aby przywrócić go choćby do częściowej sprawności. Między innymi kupiliśmy psa do dogoterapii i przeszliśmy szkolenie z tresury psów ratowników. Tam poznaliśmy świetny przyrząd ułatwiający tresurę – KLIKER. Proste urządzenie – mała blaszka w plastikowym pudełeczku wydająca dźwięk po naciśnięciu – klik. Jeżeli podaje się smakołyk jednocześnie klikając to po jakimś czasie kliknięcie będzie stanowiło nagrodę – pies zostaje uwarunkowany – można nagradzać go bez potrzeby bezpośredniego, fizycznego kontaktu nagradzając najmniejsze oznaki oczekiwanych zachowań.
Uważam, że ludzie uzależnieni (podatni na uzależnienie ) są również tresowani (warunkowani) przez osoby mające interes w ich uzależnieniu. Przede wszystkim cały system reklamy alkoholu, czy papierosów – co nam mówią – zapal malboro a będzież kowbojem, wypij browar X będziesz twardy jak góral,(istotna sprawa: dlaczego łączona jest zmiana stanu świadomości – wprowadzenie do organizmu substancji toksycznej ze zwiększeniem poczucia własnej wartości) reklama piwa i zawody sportowe – już niedaleko do totolotka i zakładów bukmacherskich. Jak już wpadniesz w uzależnienie to niestety jest już tak, że usłyszysz na ulicy dźwięk melodii z jakiejś reklamy i za chwilę pijesz piwo ( nie, nie jedno jak ci się wydaje ale trzy, pięć, dziesięc dni) klik – robsz co chcę.To działa poniżej progu świadomości – i uświadomienie sobie takich spraw, odkrycie własnych wyzwalaczy, unikanie tych powszechnych to jedna z ważniejszych spraw w terapii.
Miesiąc, który miałem spędzić na terapii początkowo wydawał mi się więzieniem. Dopiero w połowie zdałem sobie sprawę,że to czas wyłącznie dla mnie, czas który się nie powtórzy. Mogłem obserwować swój organizm – jak reaguję na wyzwalacze i jakie są objawy głodu alkoholowego. To właśnie jest możliwe w zaciszu ośrodka terapeutycznego. Jeszcze raz powtórzę, wiele osób ma wątpliwości – czy to konieczne, czy wytrzymam, a po co mam tam siedzieć. To jest niepowtarzalny czas na poznawanie siebie samego, odpoczynek, realaks – pustynia jak mawia siostra Łucja. Uważam osobiście, że całkowicie niedpuszczalny jest zajmowanie się sprawami zawodowymi, posiadanie komputera, nadużywanie telefonu komórkowego. Sam wyjechałem bez elektronicznych gadżetów, ale w trakcie pobytu zdarzały mi się długie telefoniczne rozmowy z żoną.
Wracając do wyzwalaczy – po wyjściu miałem dotychczas jeden epizod w którym pojawił się głód alkoholowy w formie encyklopedycznej – silna, gwałtowna potrzeba wypicia alkoholu z tendencją do natychmiastowej realizacji. Pisałem wcześniej o podstępnych wyzwalaczach. Właśnie wtedy odkryłem bardzo silny, mój prywatny wyzwalacz. Pewnego dnia zadzwonił do mnie klient z Zakopanego i pytał o możliwość zakupu towaru, który produkuję – i co? Nie myślałem o cenach czy transporcie – poczułem,że mam chęć być w Zakopanem i wlewać w siebie mocną gorzałę. Na szczęście byłem po terapii – pomyślałem -TO NIE NALEŻY DO MNIE, TO NALEŻY DO MOJEJ CHOROBY , i naprawdę – głód ustąpił a ja zadowolony poszedłem dalej do codziennych zajęć. Myślę, że każdy uzależniony ma takie miejsca, muzykę, przedmioty – właściwie to każdy rodzaj bodźca może wyzwalaczem, które powoduje powstanie głodu alkoholowego i ważne jest aby mieć czas i spokój na to aby poznać reakcje organizmu i być przygotowany na radzenie sobie z sytuacjami i otaczającą rzeczywistością.